Przejdź do treści
ArtykułStrateg

Gwarancja publiczna: gdy bank odmawia przez zabezpieczenia

Bank odmawia przez brak twardych zabezpieczeń. To nie wyrok o firmie, tylko matematyka kapitału, którą gwarancja publiczna potrafi odwrócić.

Marek WatołaMarek Watoła4 min czytania
Spis treści · 5 sekcji
TL;DR - Kluczowe wnioski

Bank żąda twardych zabezpieczeń nie ze złej woli, tylko dlatego, że regulacje ostrożnościowe każą mu drogo "opłacać" własnym kapitałem każdy kredyt bez solidnego pokrycia.

Gwarancja publiczna (np. gwarancja de minimis BGK albo gwarancja z programu InvestEU) przejmuje część ryzyka, zwykle rzędu 60-80% kwoty. Twój kredytodawca zabezpiecza już tylko resztę.

Dla Ciebie oznacza to, że wymóg twardego zabezpieczenia spada z rynkowych 120-150% wartości finansowania do ułamka, a hipotekę bywa zastąpiona wekslem albo zastawem.

To nie jest droga na skróty. Gwarancja ma swoje warunki, pułapki i limity, a przy dłuższym finansowaniu i tak potrafi wymagać dodatkowego zabezpieczenia.

5000+

przeanalizowanych sytuacji finansowych

Źródłodane wewnetrzne Grape

Twoja firma zarabia, ma zamówienia i sensowny plan inwestycji. Idziesz do banku po finansowanie i słyszysz "nie". Powód brzmi znajomo: za słabe zabezpieczenia. Nie masz nieruchomości pod hipotekę, Twój majątek to głównie ludzie, kontrakty i technologia, a taki majątek instytucja wycenia nisko.

Łatwo odczytać takie "nie" jako wyrok o firmie. Mylnie. Bank nie mówi, że Twój biznes jest zły. Mówi, że przy tej strukturze zabezpieczeń jego własna matematyka kapitału się nie spina. A tę matematykę da się zmienić, i to nie sztuczką, tylko instrumentem, który istnieje właśnie po to.

Tym instrumentem jest gwarancja publiczna. Kiedy część ryzyka bierze na siebie instytucja publiczna, wymóg twardego zabezpieczenia po Twojej stronie potrafi spaść z poziomu, który Cię blokuje, do ułamka tej wartości.

Dlaczego bank w ogóle żąda tak dużych zabezpieczeń#

Zacznijmy od tego, skąd bierze się bariera. Udzielając kredytu, bank musi pod niego odłożyć własny kapitał na wypadek strat. Im ryzykowniejsza w jego oczach ekspozycja, tym więcej tego drogiego kapitału musi zamrozić. Reguły ostrożnościowe, którym podlega każdy komercyjny kredytodawca, wiążą to wprost z jakością zabezpieczenia.

Twarde zabezpieczenie, przede wszystkim hipoteka na nieruchomości, radykalnie obniża ten wymóg kapitałowy. Dlatego instytucja tak chętnie po nie sięga i dlatego przy jego braku żąda pokrycia rzędu 120-150% wartości finansowania. To nie kaprys analityka. To cena, jaką sam płaci za Twoje ryzyko, przerzucona na wymóg zabezpieczenia.

I tu jest sedno: jeśli Twój majątek to głównie wartości niematerialne, wynajmowane hale albo maszyny trudne do szybkiej sprzedaży, nie masz czym tej matematyki nakarmić. Firma jest zdrowa, a mimo to nie przechodzi, bo nie pasuje do wzoru.

Gwarancja publiczna przestawia równanie#

Gwarancja działa dokładnie w punkcie, w którym utknąłeś. Instytucja publiczna, w Polsce najczęściej Bank Gospodarstwa Krajowego, wystawia kredytodawcy gwarancję spłaty części kredytu. Jeśli nie spłacisz, gwarantowaną część odda mu gwarant.

Z punktu widzenia banku ryzyko właśnie stopniało. Skoro 60-80% kwoty pokrywa wiarygodny publiczny gwarant, zabezpieczyć trzeba już tylko pozostałe 20-40%. Zamiast żądać od Ciebie hipoteki na całość, bank zadowala się wekslem albo zastawem na zapasach. Finansowanie, które przed chwilą było nie do wzięcia, wraca w zasięg.

Takich gwarancji jest kilka rodzajów i różnią się tym, co obsługują. Gwarancja de minimis to najprostszy, powszechny instrument dla mniejszych firm. Gwarancja z programu InvestEU, zasilana środkami unijnymi, celuje w inwestycje, innowacje i transformację. Osobno działają rozwiązania, w których część kapitału jest wprost umarzana premią albo dotacją, jak w kredycie ekologicznym. Który z nich pasuje, zależy od tego, na co i ile potrzebujesz.

Dlaczego instytucja publiczna godzi się na to ryzyko#

Nasuwa się pytanie: dlaczego publiczny gwarant robi to, czego komercyjna instytucja robić nie chce? Bo ma inny cel. Bank odpowiada przed właścicielami kapitału i musi chronić ich stopę zwrotu. Instytucja publiczna czy rozwojowa nie maksymalizuje zysku, tylko wypełnia lukę, której rynek sam nie obsłuży: wspiera inwestycje, innowacje, transformację energetyczną, czasem ratuje firmy w restrukturyzacji.

Dlatego ta warstwa najmocniej pomaga firmom, które w klasycznej ocenie wypadają najsłabiej pod kątem zabezpieczeń. Im bardziej Twoja firma stoi na wartościach niematerialnych, technologii i kontraktach, a nie na majątku, który da się obciążyć hipoteką, tym większa szansa, że to właśnie gwarancja publiczna otworzy finansowanie, którego w klasycznym trybie by nie dostała.

Gdzie jest haczyk#

Gwarancja publiczna nie jest darmowym skrótem i uczciwie trzeba znać jej granice, zanim się na niej oprze cały plan.

Po pierwsze, pokrywa część kwoty, nie całość. Resztę i tak zabezpieczasz sam, a przy dłuższym finansowaniu, na przykład kilkuletnim, gwarant potrafi mimo wszystko oczekiwać dodatkowego zabezpieczenia rzeczowego.

Po drugie, gwarancja jest wrażliwa na kondycję firmy w czasie. Pogorszenie wyników albo zdarzenie korporacyjne, jak obniżenie kapitału zakładowego, potrafi ją zablokować już po drodze.

Po trzecie, część z tych instrumentów to formalnie pomoc publiczna. Gwarancja de minimis zużywa Twój limit takiej pomocy, ograniczony w kilkuletnim oknie, więc nieprzemyślane jej wykorzystanie zamyka drogę do kolejnej pomocy de minimis. Gwarancja z InvestEU tego limitu nie rusza, i to jedna z ważniejszych różnic między nimi. Do tego nie każdy cel i nie każda branża się kwalifikują. Dobór właściwej gwarancji to nie formalność, tylko decyzja, która przesądza, czy finansowanie w ogóle dojdzie do skutku.

Co zrobić, gdy bank mówi nie na zabezpieczeniach#

Jeśli usłyszałeś "nie" z powodu zabezpieczeń, najgorsze, co możesz zrobić, to złożyć ten sam wniosek w kolejnym miejscu. Wynik będzie ten sam, bo wszyscy liczą według tej samej matematyki kapitału.

Właściwy ruch to sprawdzić, czy Twój przypadek nadaje się pod którąś z gwarancji publicznych, a jeśli tak, to którą i na jakich warunkach. To wymaga rozpoznania, czy się kwalifikujesz, czy tenor i wyniki firmy nie wywrócą gwarancji po drodze i jak nie zmarnować limitu pomocy. Dokładnie o takim projektowaniu struktury, zamiast szukania jednego gotowego produktu, piszemy w tekście o finansowaniu jako architekturze, a nie produkcie.

Nie zaczynaj od kolejnego wniosku. Zacznij od diagnozy w Kompasie Finansowym i sprawdź, czy "nie" od banku naprawdę zamyka temat, czy tylko znaczy, że brakuje w układzie jednej warstwy: gwarancji.

Marek Watoła — Lider Projektu Finansujemy.pl

O autorze

Marek Watoła

Sam prowadzę firmę od 17 lat. Znam zatory płatnicze, "pudełkowe" oferty banków i poczucie, że rynek finansowy nie jest po Twojej stronie. Dlatego zbudowałem Finansujemy.pl — system, w którym 13 lat doświadczenia Grape i 5000+ analiz finansowych pracują dla Ciebie, zanim w ogóle porozmawiasz z człowiekiem.

LinkedIn

Gotowy na konkretną ofertę?

Odpowiedz na kilka pytań o Twoich odbiorcach - architekt przygotuje propozycję z limitem i warunkami dopasowanymi do Twojego case'u.